Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą figi. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 grudnia 2014

344. na wyjście z wprawy.

Pieczony batat z solą morską, cynamonem, masłem migdałowym i suszoną figą.
 
Tak dawno mnie tu nie było, że już prawie zapomniałam jak dodaje się posty.
Pracuję, oddycham, buduję. W Afryce duszy swej się duszę, ale ciągle nosi mnie świat. Mój strach i łzy nic tu już nie pomogą. Nowe sytuacje. Na monitorach nowy świat. Tak długo czekam. Znajdziesz mi miejsce na parapecie. Nie pytaj więcej mnie.
To takie moje życzenia do samej siebie. Jeśli ktoś zrozumiał tę gmatwaninę, to podziwiam.
Miłego dnia!


czwartek, 16 października 2014

329. gdy rano jest jeszcze ciemno.

Kokosowa kasza jaglana z kardamonem, gruszką, pieczoną figą i surowym ziarnem kakaowca.
 
Nie czuję siebie ostatnio. Ciagle gdzieś biegam, mam coś do załatwienia albo też leżę i nic nie robię. Wpadam ze skrajności w skrajność. Równowagi znaleźć nie mogę. Szkoda, że brakiem czasu usprawiedliwić się nie mogę. Czuję, że nic nie mogę.
Miłego dnia!

poniedziałek, 13 października 2014

328. by powrót był łatwiejszy.

Płatki owsiane i amarantus gotowane z przyprawami, jagodami goji, surowym ziarnem kakaowca, morwą suszoną, wiórkami kokosowymi i pieczonymi figami.

To chyba najzdrowsze śniadanie w historii tego bloga. I w dodatku jakie pyszne.
Zostawiłam Was tak bez słowa. Wyjechałam. Było mi dobrze. W pewnym momencie za dobrze. Znowu się zachłysnęłam tą pseudo dorosłością. Nie chciałam tego. Znowu błąd za błędem. A pomimo tego na usta zakładam coś na kształt uśmiechu. Żeby zachować pozory. Ale w nocy, kiedy nikt nie patrzy, i tak przychodzi moment, kiedy jakiś wewnętrzny głos podpowiada mi, że jestem tchórzem. Niczego nie potrafię doprowadzić do końca. Pewność siebie jest już tylko dawnym cieniem samej siebie. Wstyd.
Miłego poniedziałku!

niedziela, 5 października 2014

327. bo jest co świętować.

Budyniowy pudding jaglany z przyprawami, figami i czekoladą.

Równo trzy lata temu otrzymałam szansę. Swoją drugą szansę. Nie wiem, czy słusznię ją wykorzystuję, ale przynajmniej żyję. Staram się. Błędy popełniam, owszem, ale kto tego nie robi? Chcę się bawić, śmiać, nie mieć problemów, których nigdy nie powinnam mieć. Ale to moja wina. Sama tego chciałam. Wpadłam w to świadomie, ale nie świadoma konsekwencji byłam. Dziś jestem zupełnie inna. Normalnie-nienormalna. Nareszcie lubiąca życie. Ciągle jeszcze trochę pogrubioną, ale żyję, funkcjonuję. I za to dziękuję.
Miłego dnia!

czwartek, 2 października 2014

326. na walkę z tym nieznośnym światem.

Chałka z ricottą, pieczonymi figami, miodem gryczanym, mniszkowym i cynamonem.

Oj,tak. Świat potrafi być czasem bardzo nieznośny. Bo są takie osoby, które zawsze będą podnosić nam tętno. I ja taką mam. Mimo że nie widziałam Cię od czterech miesięcy, to te 15 minut rozmowy, gestów pozawerbalnych, wytężania mózgu do granic możliwości dały mi największy uśmiech od kilku dni. To tak, jakby nagle zaczęło świecić słońce. Wiem. Nie mogę. Znowu. Bo płacz się nie skończy. Ale co ja poradzę, że przy Tobie moje jakiekolwiek instynkty czy tak zwany zdrowy rozsądek w ogóle znikają. Trzeba zapomnieć. posłuchaj
Miłego dnia!
I jeszcze mała próbka tego, co piekę, gdy nadchodzi weekend.

Sernik kokosowy z pieczonymi śliwkami i polewą z białej czekolady.

piątek, 26 września 2014

324. na chwilowe zwątpienie +7 faktów.


Imbirowa owsianka z ricottą, pieczonymi figami, miodem i masłem migdałowym.

Co się ze mną działo w ostatnim czasie? Gdzie byłam? Co robiłam? Sama nie wiem. Zgubiłam się gdzieś po drodze. Raz z ludźmi, a raz bez nich. Raz z jedzeniem, a raz bez niego. Myliłam się, gubiłam i błądziłam. Wspomnienia spać nie dają. Wyrzuty sumienia odejść nie chcą. A łzy pod powiekami zbierają się coraz silniej, ale ujścia znaleźć nie mogą. Zły czas. Snu i wytchnienia potrzebuję.
Ale żeby nie było tak melancholijnie, to jeszcze siedem faktów ode mnie. Za nominację dziękuję Martynie.
1. Niewiele osób wie, ale potrafię śpiewać. I to całkiem dobrze. Niestety muszę się ograniczyć do serenad prysznicowych.
2. Od 3 lat regularnie uprawiam sport. I to z przyjemnością. zawsze był jakiś basen, tenis, siatkówka czy taniec moim życiu, ale to bardziej z przymusu. A ostatnie 6 miesięcy wyniosło mnie na taki szczyt formy, że w sierpniu tego roku ukonczyłam triathlon na dystansie sprint z czego jestem bardzo dumna.
3. Jestem cyklicznym leniem. Jak tylko mogę to leżę na kanapie przed telewizorem i zbijam bąki. Natomiast czasem zdarza mi się robić więcej rzeczy na raz niż nie jeden skośnooki. Wstaję o 5, biegam, lecę do szkoły, uczę się, spotykam ze znajomymi, przygotowuję lunchboxy na następny dzień i jeszcze zdążępojechac na manicure.
4. Przez 8 miesięcy byłam wegetarianką. Przez miesiąc w zasadzie weganką. Nie było to spowodowana żadnymi ideologicznymi pobudkami, a po prostu nielubieniem mięsa. Wspominam ten czas jako najbardziej rozwojowy w swojej karierze kulinarnej. Jednak ciągle poszukiwania mnie zmęczyły i obecnie jem mięso (oprócz wieprzowiny), ale w małych ilościach.
5. W zeszłym roku postanowiłam nauczyć się pisać lewą ręką. A wraz z tym okazało się, że potrafię rysować i malować. Polecam każdemu takie doświadczenie!
6. Chodzedo drugiej klasy jednego z lepszych warszawskich liceów. Rozszerzam geografię i wos. Jednak nadal nie wiem, co chcę robic w życiu. Po głowie chodzą mi prawo, psychologia i dziennikarstwo, ale znając siebie wyladuję na czymś bardzo nietypowym.
7. W ogóle nie utożsamiam się z moimi rówieśnikami. Zawsze uważałam, że urodziłam się dobre 10 lat za późno. Nie dla mnie wyścigi szczurów, nowe tablety, permamentne imprezy i brak człowieczeństwa. Wolę rozmawiać i kontemplować. Oglądać i zapamiętywać. A nie tylko przesuwać palcem w bezmyślnym geście.

niedziela, 14 września 2014

322. klasyka, której każdy spróbowac powinien.

Ziarniste grzanki z twarożkiem, pieczonymi figami z miodem gryczanym i tahini.
 
Przepysznie było! Tak mogę zaczynać każdy dzień. Dla mnie połączenie idealne.
Ogrom cudzego nieszczęścia mnie dosięga ostatnio. A przez to nawet mój olbrzymi zapas optymizmu jest na wyczerpaniu. Stoję na rozstaju dróg. Nie wiem, co wybrać. Spróbować czy nie. Bać się, że nic z tego nie wyjdzie, czy cierpieć pomimo podjętych prób. Nie wiem. I jeszcze raz nie wiem. A czas znowu nie jest moim sprzymierzeńcem.
Miłej niedzieli!

czwartek, 11 września 2014

321. Z najulubieńszym owocem.

Cynamonowo-imbirowy krem owsiany z pieczonymi figami i masłem orzechowym.

Biegam. Zwalniam. Poklepuję po ramieniu. Stop. Chwila. Zaraz znowu w pęd. Nogi od przechodzonych kilometrów a oczy od nieprzespanych nocy ciążą niemiłosiernie. Muszę być silna. Jestem silna. Podoba mi się tu. Ale każdy ma swoją wytrzymałość i potrzebuje odpocząć. Tyle że na to też czasu nie mam.
Miłego dnia!

środa, 23 października 2013

237. Rozpustnie.

Kakaowo-karobowy krem z tofu, figami i gorzką czekoladą.
 
Przepis Maria'n. Uratowało mi to dzisiaj życie, kiedy to rano zaspałam na pierwszą lekcję. Tak to bywa, kiedy nie ma się czasu nawet na chwilę usiąść i odpocząć. Niech to się już skończy. Bo jestem nie do życia. A jak tak dalej pójdzie, będzie jeszcze gorzej.
Miłego wieczoru!

wtorek, 22 października 2013

236. Słodko i ciągnąco.

Amarantusowo-owsiane ciastko z karobem, pigwą, figami i nerkowcami.



Dzisiejsze śniadanie w całości pokazuje moje lenistwo połączone z nieudolną próbą bycia ekonomiczną. Dlatego kiedy zobaczyłam  Blathin  przepis na ciastko z wykorzystaniem ekspandowanego amarantusa, moja paczka z wcześniej wymienionym ziarnem prawie wyskoczyła z szafki z radości. W końcu po 2 latach(..) nie używania wypadałoby jakoś je wykorzystać.
Lecę, nie mam czasu, nie mogę myśleć, nie mogę się skupić.
Miłego popołudnia!

czwartek, 17 października 2013

233. Idealnie.

Płatki owsiane z serkiem wiejskim, pieczonymi figami,orzechami włoskimi i solą.
 
 
Figi- ulubiony owoc tej jesieni. A w zeszłym roku, kiedy to po raz pierwszy ich spróbowałam w Prowansji, kompletnie nie przypadły mi do gustu. Jak widać, wszystko się zmienia (;
Miłego wieczoru!

środa, 16 października 2013

232. Na wegańsko.


Bananowo-nerkowcowy krem z tofu z pieczonymi figami i śliwkami.

Nie będę pisać, od kogo przepis, bo to już robi się nudne (;
Maria'n, wiedz że mam zamiar wykonać wszystkie Twoje przepisy!

sobota, 12 października 2013

228. Tydzień z dynią: w formie budyniu.


Figi zapieczone z budyniem dyniowo-karmelowym pod kruszonką sezamową.



Figi zapiekane z budyniem dyniowym
pod kruszonką sezamową

na budyń:
100 ml mleka i 100 ml wody
150 g puree dyniowego
15 g mąki ziemniaczanej
bardzo kopiasta łyżka masy kajmakowej (u mnie domowa)

na kruszonkę:
25 g mąki sezamowej
5 g sezamu
15 g zimnego masła 
Szczypta soli

ponadto:
2-3 figi

W garnuszku zagotowuje mleko z wodą, dodaję puree dyniowe. Następnie dodaję mąkę ziemniaczaną rozpuszczoną w ok. 50 ml dodatkowej wody. Dokładnie mieszam i trzymam na ogniu, aż zgęstnieje. Na koniec dodaję kajmak i mieszam do rozpuszczenia.
W miseczce szybko łączę ze sobą składniki kruszonki do uzyskania małych okruszków.
Figi kroje i układam w naczyniu do zapiekania, przykrywam budyniem i posypuję kruszonką.
Piekę przez 15 min w 200*C.



Wyszło trochę rzadkie, ale za to bardzo dobre!
A teraz jadę na spotkanie z koleżankami. Kawa, śmiech i pogaduchy. Mam nadzieję, że będzie fajnie.
Chyba zaczynam się przekonywać do masła...
Miłej soboty!

piątek, 11 października 2013

227.Tydzień z dynią: w śniadaniowych bułeczkach.


 Pełnoziarniste scones dyniowo-kokosowe z rodzynkami, podane z masłem i dżemem figowym.

Znów pełna improwizacja. Ale za to jaka dobra!




Pełnoziarniste scones dyniowo-kokosowe
50 g mąki pełnoziarnistej
100-150 g puree dyniowego
30 ml mleczka kokosowego
1/2 łyżeczki sody
1 łyżka słodzidła
Cynamon,kardamon i imbir
Garstka rodzynek

Wszystkie składniki łączę w misce. Masa będzie dosyć lepka i kleista, ale tak ma być. Łyżką formuję dwie małe bułeczki. Piekę przez ok.15 min w piekarniku nagrzanym do 220*C. Zajadać póki ciepłe!

sobota, 5 października 2013

221. Dyniowo, kluskowo, jesiennie.

"Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
 

 
Dyniowo-bananowe kluski lane podane z figą i syropem klonowym.
Pumpkin-banana milky dumplings served with a fig and maple syrup.
 
Eghh, zdjęcia są fatalne, ale za to śniadanie smakowało fantastycznie!
I nareszcie, po ponad dwóch tygodniach czuję, że się wyspałam. 10 godzin ciągłego snu. Błogostan...
Szkoda tylko, że w szkole mam od cholery sprawdzianów i kartkówek i żeby się na nie wszystkie nauczyć musiałabym tylko siedzieć z głową w książkach. Oczywiście tak nie będzie:))
Macie jakieś fajne przepisy na szarlotkę? Bo mam wielką ochotę coś takiego upiec.
Miłej soboty!


środa, 25 września 2013

217. i 218. Jak dogadza sobie osoba przeziębiona?

Zmęczo­na własną bez­nadziej­nością od­wra­cam się ple­cami do świata.
 
 Z wczoraj: bananowe pełnizoarniste kluski lane na mleku z figą i tahiną.
Yesterday's bkfst: banana-wholewheat "muggy noodles" with a fig and tahini.
 
 
Z dziś: płatki owsiane gotowane z karobem i wanilią, podane z ricottą, awokado, gorzką czekoladą, figą, tahiną i syropem z agawy.
Today's bkfst: oats cooked with carob and vanilla, served with ricotta, avocado, dark chocolate, fig, tahini and agave syrup.
 
Właśnie tak sobie dogadza wcześniej wspomniany już podmiot. To nic, że boli mnie gardło. To nic, że praktycznie nie rozróżniam smaków. To wszystko, to jest nic.
Ważne jest, to co się dzieje wokół nas. Teraz. A to mnie zaczyna już przerażać. Znowu wpadam w pułapkę własnego myślenia. Że nie dam rady. Ze strachu przed czasem. Że za dużo. Że nagromadza się wiele rzeczy.
I jak tu nie wierzyć w to, że nasz organizm doskonale wie, co nam jest potrzebne? Podświadomość:))
Aha, i uzależniłam się od połączenia figa+ tahina ♥
Miłego dnia!
 
 

niedziela, 22 września 2013

216. Smak jesieni.

"Wiesz na czym polega iluzja? Pokazałeś mi , że mnie kochasz. Uwierzyłam . Obiecywałeś coś czego nigdy nie miałeś zrobić. Nadal wierzyłam. Zostawiłeś mnie. W to uwierzyć nie mogłam. Już wiesz? Iluzja to coś , na co ludzie mówią: niemożliwe , przecież to było takie realne! Dziękuję ci za Twoje czary, ale wybacz nie będę kolejnym królikiem wychodzącym z twojego zakłamanego kapelusza."
 


Twarożek z figami, tahiną i solonym karmelem.
Quark with fresh figs, tahini and salted caramel.
 
 
Mamo, jakie to było dobre! Chcę jeszcze:))
I miałyście rację co do wczoraj. Powierzanie mi sekretów jest przejawem ogromnego zaufania, ale nie może dojść do tego, że będę przez to jeszcze dodatkowo obciążona. Trochę asertywności nie zaszkodzi.
Co do planów na dziś to muszę napisać pracę z fizyki, upiec szarlotkę, poćwiczyć i obejrzeć Homeland, bo wczorajsze popołudnie zleciało mi w oka mgnieniu!
Udanej niedzieli wszystkim!
 


niedziela, 15 września 2013

214. Colorfun!



Pełnoziarniste tosty z serem żółtym, indykiem, cukinią i keczupem/ philadelphią miodową i figą.
Wholegrain toasts with cheese, turkey, zucchini and ketchup/ honey philadelphia and a fig.
 
 
Jak ja dawno nie jadłam takich tostów! Mój smak dzieciństwa. Pamiętam jak u babci zajadałam się niezliczoną liczbą tych smakowitości:)
Tak pysznie doładowana popędziłam wczesnym (jak na niedzielne standardy) rankiem na Stadion Narodowy. Na bieg ColorFun, który długi może nie był, ale na pewno tez nie lajtowy :P
Na trasie liczącej 5 km były trzy strefy muzyki i koloru, gdzie wszyscy uczestnicy zabawy byli obrzucani kolorowymi proszkami. Trasa wiodła wokół Stadionu i przez Most Świętokrzyski i muszę powiedziec, że bardzo mi się podobała:) Niestety żadnych medali ani koszulek nie było, ale to raczej nikomu nie przeszkadzało, bo w tym biegu nie chodziło o bicie rekordów życiowych tylko o dobrą zabawę w towarzystwie znajomych. Idea bardzo pozytywna i mam nadzieję, że będzie jeszcze więcej takich imprez!
A tymczasem zmykam uczyc się zdań logicznych na jutrzejszą kartkówkę z matmy a potem upiekę serową tartę ze śliwkami <3
Miłej niedzieli!


sobota, 14 września 2013

213. Ja nie plackuję.

Gi­niemy od włas­nej na­din­ter­pre­tac­ji, niepot­rzeb­nie się nakręcając, zaczy­namy żyć złud­ny­mi nadziejami... 
 

 
Kluski lane na mleku z chałwą i świeżymi figami, kawałek ciasta biszkoptowego ze śliwkami.
"Muggy" noodles served with halavah and figs, a piece of sponge cake with plums.
 
 
Ten tydzień był trudny.
Już dopadła mnie chandra.
Już mi się niczego nie chce, a natłok obowiązków nie jest wcale zachęcający.
W tym tygodniu miałam pogrzeb. Osoba niby mi bliska, ale nie do końca. Jednak dawno tak dużo nie płakałam. A to chyba coś znaczy.
Nie plackuję, bo w ogóle nie chce mi się ostatnio siedzieć w kuchni. Dodatkowo "ona" znowu zaczyna dorzucać swoje trzy grosze do wszystkiego. Patrzę na swoje obliczę na ulicy i jest w miarę ok, ale już w domu wygląda to zgoła inaczej. Są tylko zwały tłuszczu i nieszczęśliwa twarz.
Chyba znowu się gubię i tracę to, co podobno jest najważniejszą wartością w życiu...
Miłego dnia chociaż Wam!

poniedziałek, 9 września 2013

212. Dynia w wersji jesiennej.


Bezcukrowy sernik dyniowy z musem figowo-śliwkowym.
Sugar-free pumpkin cheescake with fig&plum mousse.
 
Pierwszy tydzień szkoły już za mną.
Nie wiem, co mogę napisać o swojej nowej szkole, bo mam naprawdę bardzo mieszane uczucia.
Nie chcę przez to powiedzieć, że jest źle. Jest po prostu inaczej.
Staram się myśleć pozytywnie, ale czasami po prostu brak już sił.
Zeszły tydzień to czas skrajności. Najpierw był wyjazd integracyjny, potem dopiero "normalna" szkoła. Czas intensywnych i pozytywnych spotkań ze znajomymi, za to w domu żałoba.
Zbyt wiele kontrastów, by odnaleźć równowagę...
Mam nadzieję, że się znowu nie zatracę...
Miłego wieczoru!