środa, 17 grudnia 2014

344. na wyjście z wprawy.

Pieczony batat z solą morską, cynamonem, masłem migdałowym i suszoną figą.
 
Tak dawno mnie tu nie było, że już prawie zapomniałam jak dodaje się posty.
Pracuję, oddycham, buduję. W Afryce duszy swej się duszę, ale ciągle nosi mnie świat. Mój strach i łzy nic tu już nie pomogą. Nowe sytuacje. Na monitorach nowy świat. Tak długo czekam. Znajdziesz mi miejsce na parapecie. Nie pytaj więcej mnie.
To takie moje życzenia do samej siebie. Jeśli ktoś zrozumiał tę gmatwaninę, to podziwiam.
Miłego dnia!


10 komentarzy:

  1. genialnie podany batat, porywam pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to musiało być niebo w gębie, pieczonego batata na słodko nadal mam w planach, już chyba od pół roku :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamuniu, przypomniałaś mi o tym obłędnym połączeniu! Zakochałam się w nim od pierwszej łyżeczki! Teraz tylko muszę znów dorwać słodkie ziemniaki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, ze dajesz znać, że żyjesz co jakiś czas ;] Takiego ziemniaka po prostu uwielbiam <3
    Myślę, że zrozumie każdy, kto potrafi czytać między wierszami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. starałam się zrozumieć i myślę, że się udało :) a tak poza tym, to cieszę się, że jednak jesteś i nie zapominasz o tym miejscu :)
    i jeszcze jedno, zapisuję na listę 'kupić bataty' :D

    OdpowiedzUsuń
  6. pomysł na batata naprawdę doskonały! wypróbuje, koniecznie z solą ;)
    dobrze, że to miejsce odwiedziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ciężko to zrozumieć. W kazdym badz razie wirtualnie Cię przytulam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fanka Republiki ;) Łączę się w miłości - nawet matura moja ustna była o tekstach Ciechowskiego. Cudowny pomysł na batata <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłem, że ktoś w końcu to odszyfruje!:) A takiej matury to tylko mogę sobie życzyć!

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Wszystkie komentarze są moderowane, a te obraźliwe nie będą publikowane.