Pączki z różą i marmoladą, faworki, zimne mleko.
Tak, to już dziś ten dzień! Pączki (jeszcze) kupne, bo później zabieram się za coś podobnego, ale faworki już są moje! Sama je wczoraj smażyłam przez cały wieczór. Może i koślawe, ale pierwsze, wyczekane. Jestem jeszcze bardzo ciekawa, co mi na wieczór wyjdzie...
I coś czuję, że dzisiaj odbiję sobie wszystkie Tłuste Czwartki, których praktycznie przez ostatnich kilka lat nie było. Dzisiaj się nie boję. Po prostu jem i cieszę się smakiem.
Niech nam wszystkim wyjdzie na zdrowie!