Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smoothie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smoothie. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 listopada 2014

337. na zagubienie.

Ciepły koktajl banan-persymona-cynamon-mleczko kokosowe.
 
Prostoty potrzebuję. Sama gubię się już we własnych zawirowaniach. Odpoczynku chcę. Zapomnieć. Albo chociaż przykryć wstyd grubą warstwą słodyczy i ciepła. W zdrowy sposób. Znowu nie wiem, co będzie jutro. I znowu mnie to złości ogromnie. Chęć kontroli silniejsza jest ode mnie ostatnio, ale siły na to też już nie mam.
Miłego dnia!

środa, 25 czerwca 2014

304. znowu smoothies on the road!


Smoothie: mrożone banany, truskawki, kakao, jagody goji, siemię lniane.
Czasami nie można więcej. Po tygodniu takich obfitości. Jakichś mylnych wyobrażeń. Uśmiechów naiwnych. Wyjeżdżam znowu. By być szczęśliwą. Bo chyba z czystym sumieniem powiedzieć mogę, że chodzenie po obcej kostce brukowej, z palcem wciśniętym w spust migawki powodują uśmiech na mojej twarzy. Zostawiam Was do przyszłego tygodnia, ale chętnych zapraszam na swojego instagrama, co by być na bieżąco.
Miłego tygodnia!

środa, 11 czerwca 2014

302. na podróż udaną.

Smoothie: banany, truskawki, brzoskwinie, mrożona porzeczka, daktyle, kardamon, spirulina.

Lubię dźwięk ciągniętej walizki. Obijanie się o kółka, wyciąganie rączki. Zamartwianie się, czy aby na pewno wszystko zostało wzięte. I ten lęk. Może w porywach ekscytacja. Przed nowym, nieznanym. Z ludźmi, których tak naprawdę dopiero się pozna. Bo podróże są najlepszym sprawdzianem na wszelakie relacje. Wychodzą brudy, ale pojawiają się też i nowe, często niespodziewane okoliczności.
Tak więc, opuszczam Was dziś. Być może do następnej środy, a być może do lipca. Bo dwie podróże mnie czekają. Pierwsza do kraju kiełbasy, piwa i piłki nożnej. Druga do kolebki monarchii, Sherlocka  i popołudniowej herbaty. Nie chcę zapeszać. Chcę móc wspominać. Cieszyć się każdą nową rzeczą, ulicą, uśmiechem nieznajomego. Mogę tylko sobie tego życzyć.
Trzymajcie się ciepło! Obserwować Was będę, w miarę możliwości rzecz jasna. Zapraszam na swojego instagrama, jeśli chcecie być na bieżąco.
Do zobaczenia!

niedziela, 8 czerwca 2014

300. na mały jubileusz.

Smoothie truskawki, banany, mrożona żurawina, sałata rzymska, spirulina, kardamon.
 
 
Chciałabym zatańczyć na stole z tego powodu, ale nie mogę. Bo mogłabym zrobić to już dawno. Niestety moje lenistwo w przeciągu dwóch lat nie pozwoliło mi na bycie tutaj częściej. Może kiedyś to nadrobię. Te zgubione dni.
Przez te dwa lata zmieniłam się. Nie ja jako człowiek. Bo ludzie się nie zmieniają. Zmieniają się tylko ich poglądy. I to się stało. W lecie zajadam się morelami. Z utęsknieniem czekam na słońce. Nie oceniam. Daję szans wiele. Wybaczam. Skrycie zakochuję się. Nie ma dla mnie teraz rzeczy niemożliwych. Z życia dopiero uczę się korzystać. Czerpać pełnymi garściami. Może i kiedyś się tym zachłysnę, ale to będzie kiedyś. Jest tu i teraz. Najpiękniejsze mam nadzieję jeszcze przede mną, bo wypłakałam się już chyba na co najmniej ćwierć wieku.
I wbrew pozorom, to co tutaj piszę wcale nie jest negatywne. We mnie jest bardzo dużo tej radości, gdzieś tam, głęboko ukrytej. Może ja już taka jestem, że melancholią ukrywam swą euforię. ale dobrze mi z tym. Nawet co raz lepiej. Bo ja zaczynam kochać życie. Całą sobą. Oby z wzajemnością.
Miłego dnia!

czwartek, 5 czerwca 2014

299. o greenmonsterze, co wcale zielony nie jest.

Greensmoothie: sałata rzymska, truskawki, banan, spirulina.
 
Takie potwory to ja pic mogę! Ależ z wielką chęcią.
I pobiegłam dziś sobie rano. Wiatr we włosach poczułam. Wschód słońca zobaczyłam. Z gołębiem prawie leciałam. Cudnie było. Tak zwykle niezwykle jak na miasto, które znam od dziecka.
I zaraz się spóźnię. Sama dla siebie. Lekki strach czuję. Czy to może już podniecenie? Sama nie wiem, ale wychodzę głową pełną niepokoju i statywem od aparatu w torbie.
Niech to będzie dobry dzień!