czwartek, 24 lipca 2014

311. rozpustnie na pochmurny dzień.

Korzenne tosty francuskie z domowej chałki podane z dżemem brzoskwinie-morele-kardamon-migdały, jogurtem greckim, chałwą i borówkami.
 
Nareszcie wzięłam pędzel do ręki. Nareszcie bezmyślnie mogłam sunąc po papierze. Tęskniłam za tym. Mocno. Nareszcie zrobiłam też tosty francuskie. Przysmak ubiegłego lata. Ale smakują teraz zupełnie inaczej. Bo wszystko bez gorzkich łez smakuje lepiej.
Miłego dnia!

9 komentarzy:

  1. tosty francuskie z chałki, omamo, co za mistrzostwo, śniadaniowe mistrzostwo! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pędzel? Pochwal się jak już skończysz coś malować! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bochomazami chwalić się nie będę ;)

      Usuń
  3. nie dosyć, ze francuskie to jeszcze z chałki! musiały być obłędne!...a tak dawno je robiłam, że sama chętnie zjem :) już najlepiej w takiej rozpustnej wersji jak twoja :D
    poprawiłaś mi jeszcze bardziej humor słowami po śniadaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śniadanie okraszone łzami? Z takim dodatkiem największe przysmaki stracą swoją magię... Oby teraz uśmiech Cię nie opuszczał! I koniecznie pochwal się skończonym dziełem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To musiało być niebo w gębie! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pyszna góra jedzonka! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno tostów nie jadłam. Widzę chałwę i od razu zaśliniam klawiaturę :P

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Wszystkie komentarze są moderowane, a te obraźliwe nie będą publikowane.